Co zrobić gdy sprawca kolizji uciekł?

Sam fakt uczestnictwa w kolizji jest rzeczą nieprzyjemną i trudną, jednak sytuacja potrafi skomplikować się jeszcze bardziej gdy sprawca wypadku uciekł z jego miejsca.

Ucieczka sprawcy kolizji nakłada na poszkodowanego szereg dodatkowych obowiązków. Obowiązki te nie są ustalone przez żadne przepisy prawa a wynikają z wiedzy o tym jak działa postępowanie likwidacyjne bądź sądowe. Poszkodowany niedziałający z należytą ostrożnością może stracić możliwość uzyskania odszkodowania z prostej przyczyny jaką jest niemożność udowodnienia swojej racji.

Kluczowym jest udowodnienie zdarzenia i ustalenie sprawcy. Więc na tych dwóch polach należy skoncentrować swoje działanie. Im szybciej zacznie się działać tych większa jest szansa na sukces. Jeżeli sprawca zbiegł z miejsca kolizji to można przypuszczać, że nie będzie chciał przyznać się do winy i zabezpieczenie dowodów jest priorytetem, znajdującym się zaraz za zapewnieniem bezpieczeństwa sobie i innym osobom.

Trzeba postarać się ustalić nr rejestracyjny pojazdu sprawcy, zapisać jeżeli się go widziało, spróbować zrobić zdjęcie jeśli się da. Także jeżeli są świadkowie to należy zapisać ich dane osobowe i dane adresowe, świadek z którym nie da się porozumieć jest bezwartościowy dla postępowania. Należy też rozejrzeć się po okolicy czy jest monitoring i postarać się o jego zabezpieczenie, to wymaga szybkiego działania ponieważ zapisy z monitoringu są co do zasady regularnie kasowane. Miejsce wypadku należy także dokładnie sfotografować tak by było widać co się stało. Ostatnią możliwością, a w sumie też obowiązkiem jest wezwanie policji, która sporządzi notatkę na ten temat i powinna wszcząć własne postępowanie.

W zależności od tego jak dużo czasu minęło od kolizji to część lub większość powyższych czynności jest niemożliwa do wykonania. Na podstawie tego co wiemy możemy zacząć analizować sprawę i co można w niej udowodnić. Ponieważ w razie sporu sprawę rozpoznaje sąd, który ocenę może dokonać wyłącznie na podstawie przedstawionych mu dowodów a same niepoparte innymi dowodami zeznania poszkodowanego, który ma wyraźny interes faktyczny i prawny w określonym rozstrzygnięciu, mogą zostać uznane za niewiarygodne.

Więc analizując sprawę można dojść do trzech zasadniczych stanów faktycznych. Możemy udowodnić, że kolizja miała miejsce, możemy udowodnić kto był jej sprawcą lub nie możemy udowodnić niczego.

Jeżeli nie jesteśmy wstanie udowodnić samego faktu kolizji, to nie możemy mówić o dochodzeniu roszczenia. By mieć szansę cokolwiek wyegzekwować trzeba by liczyć na dobrą wolę sprawcy i jego chęć zapłaty nam odszkodowania, ponieważ nawet jeżeli zakład ubezpieczeń zapłaci odszkodowanie to i tak będzie przysługiwał mu regres wobec sprawcy. Odstępstwem byłaby trudna do wyobrażenia sytuacja gdy sprawca nie zauważył wypadku (np. był on tak zwanym wypadkiem „bezkolizyjnym” gdzie poszkodowany celem uniknięcia zderzenia z sprawcą uderza w inny obiekt) i później nam się przyzna.

Sytuację gdy możemy udowodnić sam fakt zajścia wypadku możemy dalej skategoryzować na dwie dalsze kategorie. Gdy pojazd sprawcy jest znany i gdy sprawca jest nieznany.

Sytuacja gdy sprawca jest nieznany jest trudniejsza do dochodzenia roszczenia, niż sytuacja gdy sprawca jest znany, jednak i wtedy istnieje możliwość skutecznego dochodzenia roszczenia aczkolwiek nie każdego.

Skoro nie znamy sprawcy(albo nie możemy udowodnić kto nim jest) to nie możemy pozwać ani go ani zakładu ubezpieczeń go ubezpieczającego, bo nie wiemy który to zakład. Pojawia się zatem pytanie czy sytuacja nie jest beznadziejna. Bowiem gdzie skierować roszczenie gdy nie wiemy kto za nie odpowiada?

Ustawodawca przewidział taką możliwość i wyposażył roszących w możliwość dochodzenia roszczeń od Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. Fundusz ten obok innych zadań ma na celu zaspakajanie roszczeń osób pokrzywdzonych w sprawach, gdzie sprawca wypadku jest nieznany. Czyli głównie w sprawach gdy zbiegł z miejsca wypadku.

Niestety Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny nie jest odpowiedzialny w wszystkich sprawach. W poprzednim akapicie pojawia się słowo pokrzywdzony a nie poszkodowany, bowiem Fundusz odpowiada w sytuacji gdy wystąpiła szkoda na osobie skutkująca rozstrojem zdrowia dłuższym niż 7 dni. Czyli de facto w sytuacji zbieżnej z popełnieniem przestępstwa spowodowania średniego uszczerbku na zdrowiu. Fundusz jednak nie odpowiada za samą krzywdę. Z lektury przepisów wynika, że zaistnienie szkody na osoby jest warunkiem powstania odpowiedzialności Funduszy, ale nie jest ograniczeniem odpowiedzialności. Zatem jeżeli ma miejsce rozstrój zdrowia trwający ponad 7 dni, to Fundusz odpowiada za całość szkody związanej z wypadkiem analogicznie jak zakład ubezpieczeń.

Jeżeli sprawca jest znany, a konkretnie możliwy do ustalenia po poszukiwaniach, to sprawa staje się relatywnie prostsza. Należy pozwać albo sprawcę albo zakład ubezpieczeń. Pozywanie samego sprawcy prawie nigdy nie jest dobrym pomysłem, gdyż są oni często niewypłacalni i roszczenia należy kierować do zakładu ubezpieczeń.

Ktoś mający pobieżną wiedzę „z słyszenia” mógł spotkać się z opinią, że ucieczka z miejsca wypadku pozbawia ubezpieczenia OC. Jest to przekłamanie. Sprawca wypadku, który ucieknie z miejsca zdarzenia będzie musiał z własnej kieszeni pokryć szkodę, ale nie koniecznie wobec poszkodowanego. Zakład ubezpieczeń odpowiada w pełnej wysokości niezależenie od tego czy sprawca uciekł czy nie. Z perspektywy poszkodowanego ucieczka ta staje się obojętna, ponieważ roszczenie kieruje wobec zakładu ubezpieczeń. Dopiero później zakład ubezpieczeń może zastosować regres wobec sprawcy. Zatem przy ucieczce sprawcy, jego ubezpieczyciel wypłaca należne świadczenie a potem sprawca zwraca tą kwotę zakładowi ubezpieczeń. Wyjątkiem, gdzie ucieczka będzie miała, i to pozytywny, wpływ na sytuację pokrzywdzonego jest ustalenie zadośćuczynienia. Zachowanie osoby zobowiązanej do naprawienia krzywdy powinno być brane przy ustaleniu jego kwoty, naganne zachowanie sprawcy powinno rzutować na ustalenie odpowiedniego zadośćuczynienia poprzez jego stosowne podwyższenie.

Ponieważ kwoty odszkodowań (nie mówiąc o zadośćuczynień) są wysokie w relacji do przeciętnego wynagrodzenia to obawiając się regresu to należy spodziewać się, że sprawca mający odpowiadać swoim własnym majątkiem będzie się zaciekle bronił przed przypisaniem mu winy. W czym prawdopodobnie będzie mu pomocny zakład ubezpieczeń, któremu nie na rękę jest wypłacanie odszkodowań. To kluczowym jest odpowiednie gromadzenie dowodów by na etapie prawdopodobnego procesu sądowego móc wykazać odpowiedzialność sprawcy. Dlatego w sytuacji gdy sprawca zbiegł z miejsca wypadku kluczowym jest szybkie działanie jak i  uzyskanie pomocy od profesjonalisty w zakresie dochodzenia roszczeń odszkodowawczych.

Pliki cookie usprawniają działanie naszego serwisu. Korzystając z niego, zgadzasz się na użycie plików cookie.