Ubezpieczenie niskiego wkładu

By mówić teoretycznie o roszczeniach związanych z tak zwanym „ubezpieczeniem niskiego wkładu” trzeba zacząć od zdefiniowania co to jest i dlaczego powstało.

Ubezpieczenie niskiego wkładu miało być narzędziem, które pozwoliłoby na zaciągnięcie kredytu przez osoby nie mającego odpowiedniego wkładu własnego. Ubezpieczenie to miało być dodatkowym zabezpieczeniem dla banku, że kredyt nie okaże się dla niego stratą. Kredytobiorca zaś miał zyskać możliwość zaciągnięcia kredytu na jaki nie było go(czasowo) stać.

Teoretycznie takie uregulowanie może wyglądać na dwustronnie korzystne jednak w praktyce okazało się być korzystne tylko dla jednej strony umowy to jest banku. Oczywiście klient zyskiwał możliwość wcześniejszego zaciągnięcia kredytu, jednak korzyść ta była rażąco niewspółmierna wobec korzyści banku.

Ten brak „równowagi” w ułożeniu stosunku prawnego został zauważony przez prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów który wpisał na listę klauzul niedozwolonych następującą klauzulę umowną:
Jeżeli z upływem pełnych 36 miesięcy okresu ubezpieczenia nie nastąpi całkowita spłata zadłużenia objętego ubezpieczeniem ani inne zdarzenie kończące okres ubezpieczenia, ubezpieczenie podlega automatycznej kontynuacji, przy czym łączny okres ubezpieczenia nie może przekroczyć 108 miesięcy, licząc od miesiąca, w którym nastąpiła wypłata Kredytu. Kredytobiorca upoważnia mBank do pobrania środków tytułem zwrotu kosztów ubezpieczenia w wysokości 3,50% różnicy pomiędzy wymaganym wkładem własnym Kredytobiorcy, a wkładem wniesionym faktycznie, tj. [...] oraz zwrotu kosztów z tytułu kontynuacji przedmiotowego ubezpieczenia z rachunku wskazanego w par. 6 bez odrębnej dyspozycji

W odniesieniu do powyższego postanowienia interpretowanego wraz z całością umowy prezes wskazał na trzy zasadnicze naruszenia:
1. Konsument ponosi koszt tego ubezpieczenia ale nie wynika z umowy kto ma być jego beneficjentem.
2. Klient musiałby płacić składkę nawet gdyby osiągnął wymagany wkład własny. W takim wypadku to bankowi a nie klientowi przypadałby zwrot kwot za okres niewykorzystanego ubezpieczenia.
3. Wobec klienta zakład ubezpieczeń mógł zastosować regres a klienci nie byli o tym informowani,
Wydaje się, że ten 3 ostatni argument jest najważniejszy. Bowiem konsument by uzyskać kredyt jest zobowiązany do opłacania ubezpieczenia, które go nie chroni. Co więcej w razie jego niewypłacalności zakład ubezpieczeń miałby możliwość od niego żądać zwrotu tego co wypłacił bankowi.

Zatem zgodnie z treścią ubezpieczenia niskiego wkładu konsument sam płacił za ubezpieczenie by potem i tak samemu musieć pokryć koszt ewentualnego odszkodowania.

Tak sformułowane postanowienie umowne w sposób rażący narusza interesy konsumenta.

Rażące naruszenie interesów konsumenta przez podmiot profesjonalny może być czynnością sprzeczną z prawem cywilnym i stanowi podstawę do uznania określonego postanowienia umownego za tak zwaną klauzę niedozwoloną czy abuzywną.

By postanowienie móc uznać za niedozwolone koniecznym jest by znajdywało się w umowie między przedsiębiorcą a konsumentem. Konsumentem jest osoba fizyczna, dokonująca z przedsiębiorcą(bank zawsze jest przedsiębiorcą) czynności prawnej niezwiązanej bezpośrednio z działalnością zawodową.

Treść tego postanowienia nie była indywidualnie negocjowana, czyli czy zawierający umowę miał faktyczny wpływ na treść tego konkretnego fragmentu umowy. Praktyka zawierania umów kredytowych wskazuje na to, że są to umowy „przystąpienia” gdzie wzorzec umowny nie podlega żadnym negocjacjom.

Postanowienie to nie może dotyczyć głównych świadczeń stron, zawarcie umowy ubezpieczenia nie jest jednym z głównych świadczeń umowy kredytu. Nawet jeżeli od tego ubezpieczenia jest uzależnione zawarcie umowy.

Ostatecznie postanowienie to musi w rażący sposób naruszać interesy konsumenta. Naruszenie to i dlaczego jest rażące zostało wskazane wyżej.

Więc wskazane postanowienie jest postanowieniem niedozwolonym a więc jest ono od samego początku nieważne i nie wiązało stron. Skoro zaś nie wiązało to bank nie miał podstawy prawnej do pobierania opłaty na poczet zapłaty za ubezpieczenie.

Sytuacja gdy jedna z stron otrzymuje coś od drugiej strony bez żadnej podstawy prawnej jest jej bezpodstawnym wzbogaceniem. Zaistnienie takiego wzbogacenia wiąże się z koniecznością zwrotu tego świadczenia. Co powoduje, że bank powinien zwrócić te środki, które pobrał na rzecz ubezpieczenia niskiego wkładu. Roszczenie to przedawnia się na zasadach ogólnych po 10 latach wobec każdej pobranej kwoty.

Roszczenie będzie oczywiście zasadne w wypadku klientów, którzy w swojej umowie mają postanowienie jak w cytowanej treści. Powstaje pytanie czy jeżeli inny bank wymagał ubezpieczenia niskiego wkładu to czy postanowienie to jest abuzywne.

Niestety nie da się tego z góry przesądzić. Z jednej strony orzeczenie wpisujące klauzę na listę nie odnosi się do innych postanowień w innych umowach i z innymi bankami. Z drugiej strony na zasadę demokratycznego państwa prawnego składa się pewność prawna i stałość wyrokowania. Sądy w podobnych sprawach powinny wydawać podobne wyroki i faktycznie tak się dzieje.

Zatem jeżeli umowa zawiera inne ale podobne postanowienie to prawdopodobnie jest ono klauzlą niedozwoloną i jest do podważenia w sądzie.

Podsumowując, postanowienia umowne zmuszające do stosowania ubezpieczenia niskiego wkładu są klauzulami niedozwolonymi. Z tego powodu są one nieważne od samego początku a świadczenie na rzecz banku było bez żadnych podstaw prawnych. Taka sytuacja oznacza bezpodstawne wzbogacenie po stronie banku, zaś klient może w terminie 10 lat żądać zwrotu tej korzyści. Jednocześnie zagadnienie to istnieje w trudnej problematyce prawa finansowego oraz zapewnia dużą swobodę orzeczniczą sądom. W takiej sytuacji procesowej nie tyle zalecane czy konieczne może być korzystanie z pomocy profesjonalistów, którzy poprowadzą sprawę.

;

Pliki cookie usprawniają działanie naszego serwisu. Korzystając z niego, zgadzasz się na użycie plików cookie.