- Kim jest frankowicz i na czym polega problem kredytów w CHF?
- Jakie masz opcje: unieważnienie umowy, ugoda czy przewalutowanie?
- Ile można odzyskać od banku?
- Unieważnienie kredytu frankowego – jak to działa?
- Ugoda frankowa czy pozew – co się bardziej opłaca?
- Masz już spłacony kredyt frankowy? Nadal możesz pozwać bank
- Ile trwa i ile kosztuje sprawa frankowa?
- Czy frankowicze wygrywają w sądzie?
W tym artykule:
Do sądów coraz rzadziej wpływają pozwy dotyczące kredytów frankowych. Większość kredytobiorców albo zdążyła już unieważnić swój kredyt na przestrzeni ostatnich kilku lat, albo też proces właśnie trwa. Z danych banków i sądów wynika jednak, że wciąż dziesiątki tysięcy kredytobiorców nie skorzystały z możliwości zakwestionowania swoich umów frankowych przed sądem. Być może też należysz do tego grona i zastanawiasz się, jak odzyskać pieniądze od banku i czy podjęcie działań po tak wielu latach ma jeszcze sens. Z myślą o takich osobach powstał ten artykuł. Zawarliśmy w nim wszystkie najważniejsze informacje związane z pomocą frankowiczom i unieważnianiem kredytów frankowych w 2026 roku.
Kim jest frankowicz i na czym polega problem kredytów w CHF?
Frankowicz to osoba, która zaciągnęła kredyt hipoteczny powiązany z kursem franka szwajcarskiego. Tego rodzaju kredyty cieszyły się popularnością w latach 2004-2010 i przedstawiano je jako korzystną alternatywę dla kredytów niepowiązanych z walutą CHF.
Pozornie zalety były ogromne: niższe oprocentowanie, niższe raty – nawet o kilkaset złotych mniej niż przy kredycie złotówkowym. Problem w tym, że te kredyty „pewne jak szwajcarski bank” w praktyce wiązały się z dużym ryzykiem. Jak dużym – o tym kredytobiorcy mogli się przekonać, gdy szwajcarski bank centralny uwolnił kurs franka w 2015 roku.
W ciągu jednego dnia CHF podrożał o kilkadziesiąt procent. W efekcie wielu frankowiczów po kilkunastu latach regularnej spłaty znalazło się w sytuacji, w której ich zadłużenie praktycznie nie zmalało.
Skąd wzięły się klauzule abuzywne w umowach frankowych?
Problem umów frankowych nie polega jednak wyłącznie na wzroście kursu. Sedno tkwi w samej konstrukcji umów.
- Własne, wewnętrzne kursy CHF
W przypadku kredytów frankowych ryzyko związane ze zmianą kursu było tym większe, że przy ustalaniu kwot do spłaty i pozostałego zadłużenia nie wykorzystywano żadnego ogólnego kursu – np. kursu NBP. Zamiast tego banki posługiwały się własnymi, wewnętrznymi tabelami kursowymi.
Miały więc możliwość jednostronnego i dowolnego ustanawiania kursu. Nie było wiadomo, jakimi dokładnie wytycznymi kierują się przy określaniu jego wysokości.
- Zarabianie na spreadzie
Do tego dochodził spread, czyli różnica między kursem kupna i sprzedaży waluty, na której bank dodatkowo zarabiał. Oczywiście zarówno kurs kupna, jak i sprzedaży franka wyznaczały wewnętrzne tabele banku. To bank miał więc realny wpływ na to, ile dokładnie zarobi na różnicy między kursami.
- Przerzucenie całego ryzyka na frankowicza
Frankowicz ponosił większy wydatek, kiedy kurs franka okazał się wyższy. Brał więc na siebie całe ryzyko związane ze spłatą. Jednocześnie w dniu zawierania umowy nie miał świadomości, jak wiele może kosztować go decyzja o zaciągnięciu kredytu CHF – przedstawiciele banków często nie informowali, co dokładnie oznacza zawarcie takiej umowy i co może się stać, gdy kurs znacznie wzrośnie. Tak samo jak zwykle kredytobiorcy nie byli świadomi, że banki mogą stosować swoje wewnętrzne kursy.
- Brak możliwości ustalenia kosztów kredytu i porównania umów
Kredytobiorca w dniu podpisania umowy nie był w stanie ustalić, ile faktycznie wyniesie jego zadłużenie ani od czego będzie zależeć wysokość rat. To rodziło kolejny problem – nie miał możliwości podjęcia racjonalnej decyzji. Tak samo jak nie mógł porównać między sobą kilku ofert kredytu. Bo jak to zrobić, nie wiedząc, ile będzie go kosztował kredyt CHF?
Ile osób w Polsce ma kredyt we frankach (skala problemu)
W szczytowym momencie banki udzieliły w Polsce kilkuset tysięcy kredytów powiązanych z frankiem. Na początku 2025 roku czynnych pozostawało jeszcze około 250 tysięcy takich umów, a liczba ta systematycznie maleje – właśnie w wyniku wyroków unieważniających, ugód i całkowitych spłat. Skala sporów wciąż jest jednak ogromna: w pierwszym kwartale 2026 roku same banki notowane na giełdzie raportowały około 80 tysięcy toczących się spraw frankowych, a łączna liczba zawartych dotąd ugód przekroczyła 150 tysięcy.
Co ciekawe, struktura sporów wyraźnie się zmienia. Coraz większą część nowych pozwów składają osoby, które kredyt już w całości spłaciły. Do tego wątku jeszcze wrócimy.
Jakie masz opcje: unieważnienie umowy, ugoda czy przewalutowanie?
Jako właściciel kredytu frankowego masz 3 potencjalne drogi działania – o ile wykluczymy czwarte rozwiązanie, jakim jest niepodejmowanie żadnych kroków i spłacanie kredytu zgodnie z wadliwymi postanowieniami.
Unieważnienie umowy – na czym polega?
Unieważnienie umowy polega na stwierdzeniu przez sąd, że Twój kredyt frankowy od początku nie miał racji bytu. Umowę traktuje się więc tak, jak gdyby nie została zawarta. A to oznacza, że każda ze stron (Ty i bank) musi zwrócić to, co otrzymała na podstawie unieważnionej umowy.
W efekcie bank może domagać się tylko zwrotu pożyczonego kapitału. Ty natomiast – zwrotu wszystkich kwot, które bank od Ciebie otrzymał, w tym w ramach prowizji, opłat, marży i dodatkowych kosztów.
Ugoda z bankiem – na czym polega?
Ugoda to porozumienie między Tobą a bankiem. Z założenia każda ze stron idzie na wzajemne ustępstwa. Ty nie żądasz więc pełnej kwoty, za to unikasz toczenia sporu sądowego. Taka ugoda może przewidywać np.:
- Przeliczenie kredytu tak, jak gdyby od początku był kredytem złotówkowym,
- Umorzenie części zadłużenia,
- Zwrot określonej kwoty przez bank.
Przewalutowanie – kiedy w ogóle ma sens?
Samo przewalutowanie kredytu na złotówki po bieżącym kursie – bez umorzenia części salda i bez rozliczenia dotychczasowych nadpłat – to rozwiązanie, które w 2026 roku praktycznie nie ma uzasadnienia. Utrwalasz w ten sposób zadłużenie wyliczone na podstawie wadliwej umowy i zamieniasz niskie oprocentowanie na wyższe, oparte o WIBOR. Jeśli bank proponuje Ci „zwykłe” przewalutowanie, potraktuj to co najwyżej jako punkt wyjścia do rozmowy o pełnoprawnej ugodzie.
Ile można odzyskać od banku?
Jeśli już rozważasz pozew sądowy, to podstawowe pytanie brzmi „na ile to mi się opłaca i co z tego będę mieć?”. Spróbujmy odpowiedzieć na to pytanie.
Od czego zależy kwota zwrotu?
W artykule trudno przedstawić konkretną odpowiedź. Znaczenie będzie mieć bowiem co najmniej kilka czynników:
- wysokość pożyczonego kapitału,
- całkowity koszt kredytu,
- moment jego zaciągnięcia (kurs, po którym przeliczono wypłatę),
- aktualne saldo zadłużenia,
- czy część roszczeń się przedawniła (co oznaczałoby, że nie możesz skutecznie domagać się zwrotu niektórych rat).
Unieważnienie kredytu frankowego – jak to działa?
Skoro unieważnienie umowy jest najkorzystniejszą drogą, przyjrzyjmy się jej nieco bliżej. Cały proces – od skompletowania dokumentów, przez złożenie pozwu, po rozliczenie z bankiem – przedstawimy w kolejnym artykule dotyczącym ściśle odpowiedzi na pytanie, jak unieważnić kredyt frankowy. Tutaj skupimy się na dwóch kwestiach, które wywołują najwięcej pytań.
Teoria dwóch kondykcji w praktyce
Spójrz na powyższy przykład rozliczenia się z bankiem po wygraniu sprawy frankowej. Zauważ, że każda ze stron ma własne, niezależne roszczenie – Ty o zwrot wszystkich wpłat, a bank o zwrot kapitału.
Sąd nie dokonuje więc automatycznie potrącenia i nie uznaje, że bank powinien zwrócić tylko różnicę między tym, co otrzymał a tym, co jest Tobie winien. Taka oddzielność roszczeń wiąże się z teorią dwóch kondykcji. Sąd Najwyższy i TSUE potwierdzili, że znajduje ona zastosowanie przy kredytach frankowych.
Co dzieje się z hipoteką po wyroku?
Skoro umowa jest nieważna od początku, nie istnieje też wierzytelność, którą zabezpieczała hipoteka. Po prawomocnym wyroku bank powinien wydać Ci tzw. list mazalny, czyli zgodę na wykreślenie hipoteki z księgi wieczystej. Jeśli tego nie zrobi, podstawą wykreślenia może być samo prawomocne orzeczenie sądu. Po wykreśleniu hipoteki nieruchomość jest wolna od obciążeń – możesz ją sprzedać, przekazać w darowiźnie czy obciążyć nowym kredytem bez żadnych ograniczeń ze strony dawnego banku.
Ugoda frankowa czy pozew – co się bardziej opłaca?
To pytanie, przed którym wcześniej czy później staje każdy frankowicz. Jedyna krótka i zgodna z prawdą odpowiedź musiałaby brzmieć „to zależy”, dlatego na ten temat niedługo znajdziesz cały osobny artykuł na blogu. Na potrzeby dzisiejszych rozważań skupmy się natomiast na najważniejszych wnioskach.
Kiedy ugoda ma sens?
Ugoda może być rozsądnym wyborem przede wszystkim, gdy:
- zależy Ci na szybkim zakończeniu sprawy,
- nie chcesz się stresować sporem z bankiem,
- zamierzasz szybko sprzedać nieruchomość, planujesz nowy kredyt, a perspektywa nawet dwóch lat procesu jest dla Ciebie nie do przyjęcia,
- powyższe kwestie są dla Ciebie na tyle ważne, że jesteś w stanie w zamian zrezygnować z części pieniędzy, które bank musiałby zwrócić po przegranej w sprawie frankowej.
Kiedy lepszy jest pozew?
Jeśli Twoim priorytetem jest maksymalna korzyść finansowa, pozew niemal zawsze wygrywa to porównanie. Wystarczy spojrzeć na przedstawione przez nas wyżej przykładowe wyliczenia. Pozew jest też w praktyce jedyną realną drogą dla osób ze spłaconym kredytem. Takim frankowiczom bank zwykle nie będzie proponował atrakcyjnych ugód sam z siebie i może być mniej skłonny do zawarcia jakiegokolwiek porozumienia.
Masz już spłacony kredyt frankowy? Nadal możesz pozwać bank
„Spłaciłem kredyt, więc temat zamknięty” – to jedno z najpopularniejszych i całkowicie błędnych przekonań. Całkowita spłata kredytu nie pozbawia Cię prawa do unieważnienia umowy i rozliczenia z bankiem. Znaczenie mają natomiast inne czynniki: czy nie upłynął jeszcze termin przedawnienia roszczeń i czy Twoją umowę frankową można uznać za wadliwą (a tym samym stwierdzić jej nieważność).
Spłacony kredyt a przedawnienie roszczeń
Wbrew intuicji biegu przedawnienia nie liczy się od daty spłaty kredytu ani od daty zawarcia umowy. Zgodnie z orzecznictwem TSUE i Sądu Najwyższego termin zaczyna biec dopiero od momentu, w którym kredytobiorca dowiedział się (lub mógł się dowiedzieć) o niedozwolonym charakterze postanowień swojej umowy.
Roszczenia konsumenta przedawniają się z upływem 6 lat, z końcem roku kalendarzowego – a termin ten liczy się dla każdej raty z osobna. W praktyce oznacza to, że nawet kredyt spłacony wiele lat temu wciąż może być podstawą skutecznego pozwu.
Ile można odzyskać po spłacie?
Paradoksalnie osoby ze spłaconym kredytem odzyskują często więcej niż posiadacze czynnych umów. Skoro kredyt został spłacony w całości, suma wpłat znacząco przewyższa wypłacony kapitał – a cała ta nadwyżka podlega zwrotowi wraz z odsetkami za opóźnienie. Przy kredytach spłacanych w latach wysokiego kursu franka mowa nierzadko o kwotach przekraczających 150–200 tysięcy złotych.
Ile trwa i ile kosztuje sprawa frankowa?
Dwie najczęstsze obawy przed pozwem to czas i pieniądze. Tu jednak dobra wiadomość – obie te obawy są dziś znacznie mniej uzasadnione niż jeszcze kilka lat temu.
Czas postępowania w I i II instancji
Wyrok pierwszej instancji zapada zwykle po 12–18 miesiącach, a apelacja (którą banki składają niemal zawsze) zajmuje kolejne 6–12 miesięcy. Realnie od pozwu do prawomocnego wyroku mija najczęściej od 1,5 roku do 3 lat. Co ważne – przez cały ten czas możesz wnioskować o zabezpieczenie roszczenia, czyli wstrzymanie obowiązku spłaty rat. Korzyści z pozwania banku odczujesz więc jeszcze na długo przed unieważnieniem umowy.
Opłata od pozwu i koszty kancelarii
Opłata sądowa od pozwu konsumenta wynosi maksymalnie 1000 zł, niezależnie od wartości sporu. Do tego dochodzi 17 zł opłaty skarbowej od pełnomocnictwa i ewentualna zaliczka na biegłego (w wielu sprawach nie jest potrzebna).
Honorarium kancelarii to odrębna kwestia, ale u nas rozliczamy się na zasadzie success fee. Oznacza to, że nie ponosisz kosztów z góry, a zamiast tego płacisz nam procent od wygranej przez nas kwoty.
Czy frankowicze wygrywają w sądzie?
Krótka odpowiedź: tak, niemal zawsze. Dłuższa odpowiedź wymaga spojrzenia na liczby i orzecznictwo. To właśnie dzięki nim sprawy frankowe należą dziś do najbardziej przewidywalnych sporów sądowych w Polsce.
Statystyki wyroków i rola TSUE (C-260/18, C-520/21)
Frankowicze wygrywają około 97–99% spraw – tak wynika z większości prowadzonych statystyk (Nie ma żadnej ogólnopolskiej statystyki. Wiele kancelarii i innych podmiotów gromadzi jednak i analizuje tego rodzaju dane na własne potrzeby).
Fundament pod tę linię orzeczniczą położył wyrok TSUE w sprawie C-260/18 (Dziubak) z października 2019 roku – Trybunał przesądził w nim, że sąd nie może „naprawiać” umowy, zastępując klauzule abuzywne innymi przepisami, a konsekwencją ich usunięcia może być nieważność całej umowy.
Drugim przełomem był wyrok C-520/21 z 2023 roku, który odebrał bankom możliwość domagania się wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z kapitału – mechanizm ten wykorzystywano, by zniechęcić konsumentów do składania pozwów. Kolejne orzeczenia TSUE konsekwentnie umacniają pozycję konsumentów.
Uchwała SN III CZP 25/22
Uchwała pełnego składu Izby Cywilnej Sądu Najwyższego z 25 kwietnia 2024 roku (III CZP 25/22) potwierdziła to, co powtarzał TSUE i co wynikało z wyroków sądów:
- luki po klauzulach abuzywnych nie można uzupełniać,
- umowa bez tych klauzul nie wiąże stron,
- rozliczenie następuje według teorii dwóch kondykcji.
I choć te wnioski nie są żadną nowością, to potwierdzają, że sądy powinny wydawać swoje wyroki zgodnie z rozstrzygnięciami TSUE.
Od czego zacząć – pierwsze kroki
Wiesz już, jakie masz opcje i jakie są szanse. Pozostaje pytanie: co konkretnie zrobić jako pierwsze?
Jak zdobyć umowę i historię spłat
Podstawą każdej analizy są trzy dokumenty: umowa kredytu wraz z aneksami, regulamin obowiązujący w dniu jej zawarcia oraz zaświadczenie z banku obejmujące datę i kwotę wypłaty kredytu (lub transz) oraz historię wszystkich spłat.
Jeśli nie masz umowy, pamiętaj, że do obowiązków banku należy wydanie jej kopii oraz zaświadczenia o historii spłat. Wystarczy, że złożysz wniosek i pokryjesz ewentualną związaną z tym opłatę zwykle wynoszącą kilkadziesiąt złotych.
Darmowa analiza umowy – co sprawdza prawnik?
Z kompletem dokumentów możesz zgłosić się do kancelarii na bezpłatną analizę. Prawnik sprawdza przede wszystkim, czy Twoja umowa zawiera klauzule abuzywne (w praktyce dotyczy to zdecydowanej większości wzorców umownych z lat 2004–2010), czy przysługuje Ci status konsumenta oraz jak wygląda bilans wpłat i wypłat. Na tej podstawie otrzymujesz konkretne wyliczenie – dowiadujesz się, ile możesz odzyskać w razie wygranej z bankiem. A to umożliwia Ci podjęcie decyzji o dalszych krokach.
FAQ – najczęstsze pytania frankowiczów
Czy warto zaczynać sprawę frankową w 2026 roku?
Tak i to z kilku powodów. Orzecznictwo jest w pełni ugruntowane po uchwale SN z kwietnia 2024 roku i kolejnych wyrokach TSUE, więc ryzyko przegranej jest minimalne (frankowicze wygrywają ponad 97% spraw). Sądy orzekają dziś szybciej niż jeszcze w 2023 roku, a banki nie mogą już żądać wynagrodzenia za korzystanie z kapitału. Jedynym realnym zagrożeniem jest upływ czasu – roszczenia się przedawniają, a każdy rok zwłoki może oznaczać utratę części pieniędzy.
Czy bank może mi coś zrobić za złożenie pozwu?
Nie. Złożenie pozwu to realizacja Twoich ustawowych praw jako konsumenta i bank nie może z tego powodu wypowiedzieć umowy ani pogorszyć jej warunków, jeśli regularnie spłacasz raty. Jedyne roszczenie, jakie przysługuje bankowi po unieważnieniu umowy, to zwrot wypłaconego kapitału – a więc kwoty, którą i tak uwzględnia się w rozliczeniu.
Czy muszę przychodzić do sądu osobiście?
W zdecydowanej większości spraw kredytobiorca pojawia się w sądzie tylko raz – na rozprawie, podczas której składa zeznania dotyczące okoliczności zawarcia umowy. Coraz częściej odbywa się to zresztą w formie rozprawy zdalnej, bez wychodzenia z domu. Pozostałymi kwestiami – pismami procesowymi, wnioskami, apelacją – zajmuje się pełnomocnik. Twoja rola ogranicza się do dostarczenia dokumentów i opowiedzenia, jak wyglądało podpisanie umowy.
Od czego zacząć sprawę frankową?
Pierwszy krok to skompletowanie dokumentów: umowy kredytu z aneksami oraz zaświadczenia z banku o wypłacie kredytu i historii spłat. Drugim jest bezpłatna analiza umowy w kancelarii, która potwierdzi obecność klauzul abuzywnych i wyliczy wartość Twoich roszczeń. Trzeci to decyzja o drodze: negocjacje ugodowe albo pozew, zwykle poprzedzony wezwaniem banku do zapłaty, które dodatkowo uruchamia naliczanie odsetek za opóźnienie na Twoją korzyść.
Czym różni się unieważnienie kredytu od ugody z bankiem?
Unieważnienie to wyrok sądu stwierdzający, że umowa nie istnieje od początku – bank zwraca Ci wszystkie wpłaty, Ty oddajesz tylko kapitał, nie masz już długu wobec banku, a hipoteka zostaje wykreślona.
Ugoda to natomiast dobrowolne porozumienie, w którym bank przelicza kredyt na złotówki lub umarza część zadłużenia, a Ty zrzekasz się dalszych roszczeń. Ugoda jest szybszym sposobem na zakończenie sporu z bankiem, ale mniej opłacalnym finansowo. Zamyka Ci także drogę do dochodzenia dalszych roszczeń w przyszłości.
