- Spalenie tartaku: największa strata - całkowite zniszczenie traku taśmowego
- Gdy odwołanie nie daje pełnej rekompensaty, czas poprosić o pomoc
- O co chodzi z zasadą proporcji i co to jest niedoubezpieczenie?
- Dodatkowe obniżenie odszkodowania za zużycie techniczne
- Zasada proporcji nie powinna mieć zastosowania - powód pierwszy
- Zasada proporcji nie powinna mieć zastosowania - powód drugi
- Błędna decyzja ubezpieczyciela skutkuje wypłatą odsetek za opóźnienie
- Jak ubezpieczyciel mógł popełnić taką pomyłkę?
- Skorzystaj z pomocy kancelarii Solace
W tym artykule:
Latem w Polsce wybuchają pożary. I choć często ich przyczyną jest susza, w przypadku tartaku pana Grzegorza podejrzenie padło na podpalenie. Policja co prawda wszczęła śledztwo, ale niczego nie udało się ustalić. Najbardziej odczuwalna była utrata maszyny – traku taśmowego do cięcia drzewa, który kosztował 150 tys. zł. Na taką też kwotę został ubezpieczony. Gdy pan Grzegorz po zgłoszeniu szkody otrzymał niepokojąco niską rekompensatę, zgłosił się do naszej kancelarii Solace. Pomogliśmy mu odzyskać pełną kwotę odszkodowania, ale szczegóły tej sprawy okazały się bardzo zaskakujące. Po raz kolejny przekonaliśmy się, że od decyzji ubezpieczycieli należy się odwoływać. Zawsze.
Sierpniowy dzień nie wróżył nic szczególnego. Praca w tartaku przebiegała jak zawsze i o godzinie 15 wszyscy poszli już do domu. Dopiero około godziny 21, mieszkający nieopodal sąsiad zauważył, że tartak się pali. Inna sąsiadka natychmiast wezwała straż pożarną. Aż 8 jednostek straży gasiło ogień, który bardzo szybko pochłonął zabudowania tartaku i istniała groźba, że obejmie także kolejne budynki wsi. Na miejsce niemal od razu przyjechała policja. Choć później policja wszczęła śledztwo w sprawie tego pożaru, ostatecznie nie udało się ustalić jego przyczyn. Pan Grzegorz podejrzewał podpalenie, ponieważ największe uszkodzenia widoczne były w wiacie przy skrzynkach bezpiecznikowych. Prawdopodobny powód – zazdrość lub zawiść ludzka.
Spalenie tartaku: największa strata – całkowite zniszczenie traku taśmowego
To bardzo drogi sprzęt. Kilka lat wcześniej pan Grzegorz kupił go za kwotę ponad 150 tys. zł. i na taką też kwotę go ubezpieczył. Czy też raczej ubezpieczał, bo maszyna była objęta polisą ubezpieczeniową mienia od ognia i innych żywiołów. Z tytułu tej polisy pan Grzegorz co roku opłacał składkę w wysokości kilkuset złotych. Ponieważ maszyna w całości spłonęła, logicznym było, że ubezpieczyciel powinien wypłacić odszkodowanie w wysokości pełnego ubezpieczenia, a więc w kwocie 150 tys. zł.
Pan Grzegorz bardzo się zdziwił, gdy zobaczył pierwszą wycenę i wypłatę odszkodowania. Na rachunek poszkodowanego trafiła kwota zaledwie 46 tys. zł. Uwzględniała już kilkusetzłotowe potrącenie z tytułu franszyzy redukcyjnej, którą zawierała umowa ubezpieczenia. Ewidentnie ubezpieczyciel popełnił jakiś błąd.
- Wiemy w co grają ubezpieczyciele. Zobacz, jak możemy Ci pomóc odzyskać odszkodowanie za spaloną halę lub magazyn.
Gdy odwołanie nie daje pełnej rekompensaty, czas poprosić o pomoc
Od decyzji ubezpieczyciela pan Grzegorz się odwołał, ponieważ stał na stanowisku, że należy się mu wyższe odszkodowanie. Minęło już kilka miesięcy do zdarzenia, gdy przyszła druga decyzja ubezpieczyciela podwyższająca początkowo przyznaną kwotę. Wciąż jednak całość wynosiła tylko połowę wartości utraconej maszyny.
Wtedy bohater naszej historii doszedł do wniosku, że bardzo trudno jest samemu walczyć z ubezpieczycielem, który stosuje niejasne metody i sposoby wyceny. Pan Grzegorz nie do końca rozumiał koncepcję przyjętą przez ubezpieczyciela, czy też raczej jej zastosowanie w jego sprawie.
Ubezpieczyciel w decyzji wyjaśniał, że w rozliczeniu zastosował zasadę proporcji z uwagi na zaniżenie sumy ubezpieczenia. Pan Grzegorz o pomoc poprosił naszą kancelarię Solace. Gdy włączyliśmy się do sprawy, ubezpieczyciel zrozumiał, że ma po drugiej stronie przeciwnika, który doskonale zna branżę odszkodowawczą. Wiedział, że nie będzie już tak łatwo wodzić poszkodowanego za nos.
Ograniczenie zasady proporcji
Zasada proporcji doznaje jednak pewnych ograniczeń. Na przykład nie ma zastosowania w sytuacji bardzo niskiej szkody, lub gdy wartość przedmiotu ubezpieczenia w dniu zakupu polisy nie przekracza 120% sumy ubezpieczenia. Czyli w naszej sprawie, nawet gdyby wartość traka taśmowego była faktycznie wyższa niż kwota, na którą został ubezpieczony, ale nie przekraczałaby 120% tej kwoty, czyli 180 tys. zł, to ubezpieczyciel nie mógłby zastosować zasady proporcji. Przy czym wartość przedmiotu należałoby ustalić na dzień zakupu polisy.
Dodatkowe obniżenie odszkodowania za zużycie techniczne
Ubezpieczyciel w sprawie naszego klienta nie tylko uznał, że zaniżenie odszkodowania nastąpiło wskutek zastosowania zasady proporcji. Według niego nasz klient nie spełniał bowiem warunku ograniczającego czyli 120% wartości maszyny względem sumy ubezpieczenia. Ale dodatkowo ubezpieczyciel zastosował tzw. zużycie techniczne. W umowie ubezpieczeniowej zostało ono określone jako 7% rocznie, a ponieważ trak miał już 5 lat, wyliczenie obniżało należne odszkodowanie o kolejne 35%.
Zasada proporcji nie powinna mieć zastosowania – powód pierwszy
W naszej ocenie nawet gdyby zasada proporcji miała w tym przypadku zastosowanie, to nasz klient podlegałby wyłączeniu z tej zasady. W sprawie udało się nam bowiem udowodnić, że w dacie zawierania polisy można było pozyskać ofertę na trak z przedłużeniem łoża o wartości nieprzekraczającej 180 tys. To obalałoby argument ubezpieczyciela, że w dniu zawierania polisy rynkowa wartość traka z przedłużeniem łoża wynosi ponad 190 tys. zł. A więc znacznie przekracza sumę ubezpieczenia i jest to kwota wyższa niż 120% sumy ubezpieczenia.
Tymczasem naszym zdaniem, powołując się na wyjątek z reguły 120% sumy ubezpieczenia oraz ofertę, jaką dysponowaliśmy, wobec naszego klienta nie powinna była zostać zastosowana zasada proporcji.
Zasada proporcji nie powinna mieć zastosowania – powód drugi
Ostatecznie okazało się, że ubezpieczyciel doszedł do jeszcze bardziej zaskakujących wniosków. Sprawiły one, że zweryfikował i zmienił swoje stanowisko. Okazało się, że pierwotna decyzja ubezpieczyciela nie uwzględniła jednego kluczowego czynnika. Mianowicie, że w przypadku pana Grzegorza szkoda była całkowita. A skoro tak, sprawy nie należało traktować jakby maszynę dało się naprawić. Przy szkodzie całkowitej nie oblicza się wartości odtworzeniowej uszkodzonego mienia, ponieważ nie ulega ono w ogóle naprawie. Zamiast tego, poszkodowanemu należy wypłacić całkowitą wartość szkody. Zasada proporcji nie ma w tym przypadku w ogóle zastosowania.
Zmienioną decyzję ubezpieczyciela wszyscy czytaliśmy z zadowoleniem. Wynikały z niej korzystne dla naszego klienta punkty.
- Przyjęty w pierwszym rozliczeniu mechanizm proporcji został zastosowany nieprawidłowo. Zasada proporcji odnosi się do szkód częściowych, w których możliwe jest ustalenie kosztów naprawy lub odtworzenia mienia, natomiast w przypadku tej szkody uszkodzenie obejmuje całość urządzenia i wyklucza jego naprawę.
- Również z materiału dowodowego wynika, że poszkodowany nie odtworzył mienia ani nie poniósł kosztów jego odbudowy. A to oznacza, że zgodnie z OWU podstawą ustalenia świadczenia pozostaje wartość rzeczywista mienia.
- Dodatkowo ubezpieczyciel wyjaśnił, że zmiana jego stanowiska nie wynika ze zmiany ustaleń faktycznych, ale z tego, że towarzystwo ponownie oceniło prawidłowość zastosowania OWU do ustalonego charakteru szkody. Oznacza to, że stan faktyczny pozostał bez zmian, ale skorygowano sposób jego powiązania z podstawą prawną.
Błędna decyzja ubezpieczyciela skutkuje wypłatą odsetek za opóźnienie
Wisienką na torcie było przyznanie się ubezpieczyciela do popełnionego błędu oraz do tego, że jego konsekwencją jest obowiązek wypłaty odsetek za opóźnienie. Biorąc pod uwagę kwotę dopłaty oraz okres, jaki minął od pierwszej wypłaty do zmiany decyzji, same odsetki w tej sprawie wyniosły ponad 4 tysiące złotych. A nasz klient uzyskał dopłatę, która sprawiła, że łącznie odzyskał pełną kwotę odszkodowania. To umożliwia mu podjęcie dalszych decyzji co do przyszłości tartaku. Na przykład zakup nowego traka taśmowego do cięcia drewna.
Jak ubezpieczyciel mógł popełnić taką pomyłkę?
Nasza kancelaria prawna Solace na co dzień, już od kilkunastu lat, zajmuje się pomaganiem poszkodowanym w uzyskaniu należnego im odszkodowania i zadośćuczynienia. Przez lata praktyki na pamięć nauczyliśmy się już sztuczek, które stosują ubezpieczyciele w kontakcie z poszkodowanymi.
Poznaj historie naszych pozostałych klientów:
- Pomogliśmy uzyskać odszkodowanie za pożar zakładu tekstylnego
- Uzyskaliśmy pełne odszkodowanie za pożar hali magazynowej
- Pożar kurnika fermowego – walczymy o 4x większe odszkodowanie
W takich sprawach trzeba mieć jedną perspektywę – ubezpieczyciel jest przyjacielem klienta tylko do momentu opłacenia składki. Gdy występuje szkoda, towarzystwo ubezpieczeniowe przypomina, że jest firmą, która działa dla zysku. Więc będzie jej zależało, aby wypłacić klientowi jak najniższe odszkodowanie.
W naszej ocenie w przypadku pana Grzegorza mogło dojść do wystąpienia dwóch mechanizmów po stronie ubezpieczyciela.
-
Ubezpieczyciel jest nastawiony na zaniżanie odszkodowania
Po pierwsze jego perspektywa jest taka, aby wypłacić poszkodowanemu jak najniższą kwotę. W swoich OWU będzie więc szukał takich rozwiązań prawnych, które mu to umożliwią. W tym przypadku osoba, która rozpatrywała sprawę, szybko wpadła na pomysł, że może tu mieć zastosowanie zasada proporcji. Nie uwzględniła jednak takiego szczegółu, że zasada ta nie ma zastosowania do szkody całkowitej. -
Ubezpieczyciele inaczej traktują poszkodowanych bez profesjonalnego wsparcia
Po drugie, początkowo nasz klient działał sam. To dobra sytuacja dla ubezpieczyciela. Zdaje on sobie sprawę, że klient działający samodzielnie ma mniejszy arsenał narzędzi, które pozwalają mu uzyskać większe odszkodowanie. Na przykład nie jest biegły w prawie, nie rozumie wszystkich zapisów OWU lub ich nie czyta, nie rozumie na czym polega likwidacja szkody po stronie ubezpieczyciela czy też na jakich zasadach ubezpieczyciel robi wyliczenia szkody. Tacy klienci najczęściej tracą.
Gdy okazało się, że pan Grzegorz zyskał sojusznika w postaci naszej firmy Solace, być może ktoś po stronie ubezpieczyciela doszedł do wniosku, że warto ponownie przyjrzeć się sprawie. Z tak doświadczonym przeciwnikiem nie warto bowiem wchodzić w konflikt prowadzący do procesu sądowego.
Skorzystaj z pomocy kancelarii Solace
Dla pana Grzegorza sprawa miała szczęśliwy finał. Jednak co z pozostałymi poszkodowanymi walczącymi o odszkodowanie w podobnych sprawach?
Jeśli potrzebujesz wsparcia profesjonalisty w walce o swoje odszkodowanie – zgłoś się do nas. Za darmo przeanalizujemy Twoją sprawę, ocenimy szanse i powiemy Ci, w co gra z Tobą Twój ubezpieczyciel, który nie chce wypłacić pełnego odszkodowania. Reprezentujemy Cię na całej ścieżce – od zgłoszenia szkody, przez reklamację, negocjacje aż po postępowanie sądowe i egzekucję.
