Zwykły spacer po galerii handlowej zakończył się dla naszej klientki złamaniem ręki. To był deszczowy dzień, a woda przeciekająca przez dach stworzyła kałużę, której nikt w porę nie usunął. W imieniu poszkodowanej uzyskaliśmy zadośćuczynienie, zwrot kosztów opieki i odszkodowanie za poślizgnięcie w galerii handlowej.
Wiadro i ostrzeżenie o śliskiej podłodze pojawiły się dopiero po upadku
Zarządca galerii odpowiada za utrzymanie jej w stanie niezagrażającym bezpieczeństwu klientów. Skoro dach przeciekał, reakcja powinna być natychmiastowa. Tymczasem wiadro na kapiącą wodę i tabliczka ostrzegawcza pojawiły się już po upadku naszej klientki.
Niestety w miejscu zdarzenia nie było monitoringu. Zadbaliśmy jednak o inne dowody –zgromadziliśmy szczegółową dokumentację dotyczącą leczenia i rehabilitacji i ustaliliśmy świadków całego zdarzenia.
Ubezpieczyciel galerii początkowo przyznał niecałe 18 tysięcy złotych za poślizgnięcie w galerii handlowej. Kwota ta obejmowała zadośćuczynienie, zwrot kosztów opieki oraz ryczałt na koszty leczenia i dojazdów do placówek medycznych.
Rzeczywiste koszty poniesione w związku z wypadkiem okazały się jednak wyższe. Z tego powodu ponownie wystąpiliśmy do ubezpieczyciela, przedstawiając mu faktury i rachunki za leczenie oraz dojazd do placówek. Na tej podstawie ubezpieczyciel wypłacił brakującą kwotę, czyli kolejne 1800 zł. Poszkodowana otrzymała więc odszkodowanie za wszystkie poniesione koszty i straty.
