Bez kategorii

Drzewo w lesie spadło na samochód – kto za to odpowiada? [case study]

Prawniczka Karolina Stefanowicz | 15.01.2026

drzewo w lesie spadło na samochód

Ciepły, bezwietrzny, wrześniowy dzień. Prosta, niemal pusta, asfaltowa droga przez las gdzieś w województwie lubelskim. Przez ciągnące się po obu stronach jezdni szpalery drzew przebija popołudniowe słońce. Jakie jest prawdopodobieństwo, że na przejeżdżający tędy z dozwoloną prędkością samochód spadnie drzewo? A jednak tak właśnie się stało, a konsekwencje tego wypadku dla kierowcy okazały się druzgocące. Oto nieprawdopodobna historia, która czasem się powtarza, ale rzadko z takim zakończeniem…

Upadek drzewa na jadące auto – nieprawdopodobne, a jednak

Choć upadek drzewa w lesie na jadący samochód należałoby zaliczyć do zdarzeń mało prawdopodobnych, to życie pokazuje, że takie rzeczy się zdarzają. To jedne z najtrudniejszych szkód, z jakimi przychodzi nam mierzyć się w naszej kancelarii prawnej Solace. Po pierwsze – trudno ustalić, kto zawinił, skoro na drodze nie było nikogo prócz przejeżdżającego kierowcy. Jak określić odszkodowanie? Do kogo się zwrócić? I najważniejsze – co zrobić, jeśli będąca na miejscu policja ostatecznie umarza dochodzenie z uwagi na brak znamion czynu zabronionego?

Upadek drzewa na auto - poszkodowani często nie wiedzą co robić

W związku z tym często dają za wygraną. Naszym zdaniem – przedwcześnie i niesłusznie. Historia naszego klienta pokazuje, że taka sprawa, choć pełna bólu i cierpienia, nie tylko może mieć pozytywny finał, ale może także być dowodem na to, że w każdej sprawie da się ustalić osobę odpowiedzialną. I że nikt w takiej sytuacji nie powinien być bezkarny.

Drzewo runęło na dach jadącego auta – jakiego trzeba mieć pecha?

Nasz klient, nazwijmy go panem Piotrem, niczego nie podejrzewając, przemierzał asfaltową drogę ciągnącą się przez nadleśnictwo w jednym z powiatów na wschodzie Polski. Nagle i niespodziewanie na jego auto runęło około 20-metrowe – sądząc po zdjęciach – stare i chore drzewo. Gdyby ktoś spojrzał na zdjęcia z tamtego wypadku, nie uwierzyłby, że pan Piotr go przeżył. Całkowicie zmiażdżony dach, zdruzgotana przednia szyba, wypaczone drzwi. Pierwszy świadek, który znalazł się na miejscu zdarzenia i udzielał pomocy panu Piotrowi zeznał, że samochód leżał w rowie po jednej stronie jezdni, a po drugiej leżało powalone drzewo. Na miejsce wezwano straż pożarną, kartkę i policję. Dokładnie w tej kolejności.

Złamany kręgosłup to dopiero początek

Pan Piotr niewiele pamięta z tamtego dnia i tamtego zdarzenia. Po przewiezieniu go do szpitala przez helikopter pogotowia ratunkowego, przeszedł trudną operację. Na wypisie ze szpitala widnieją pierwsze konsekwencje tego zdarzenia: zwichnięcie kręgosłupa szyjnego na poziomie C6-C7 i złamanie kręgów szyjnych szóstego i siódmego. Zdjęcia wyglądają jak z policyjnej kartoteki – ogromny szew na plecach ciągnący się wzdłuż szyi i kręgosłupa. Pozszywane kawałki skóry na głowie. To nie wszystko.

Wskutek dalszych wizyt lekarskich i kontrolnych, w tym na SOR, u psychologa, neurologa i logopedy – wychodzą na jaw dalsze problemy zdrowotne. Kilka miesięcy trwa zasiłek chorobowy, następne pół roku – świadczenie rehabilitacyjne z powodu niezdolności do pracy. Bardzo dobrej pracy, bo choć pan Piotr miał 60 lat, to posiadał stabilne zatrudnienie z dobrym wynagrodzeniem.

pacjent w szpitalu po tym jak drzewo w lesie spadło na samochód

Gdy zwraca się do nas taki klient – musimy działać szybko

Gdy klient zwrócił się do nas po pomoc, wiedzieliśmy, że trzeba działać szybko. Dochodzenie policji było w toku, a po wydaniu decyzji o jego umorzeniu, mieliśmy dosłownie kilka dni na złożenie zażalenia. W naszej kancelarii sprawami procesowymi zajmują się doświadczeni adwokaci, którzy znają procedury i widzą jak zadziałać. Szybko!

  • Potrzebujesz pomocy w podobnej sprawie? Zadzwoń: 690 690 680

Ustalenie ubezpieczyciela nadleśnictwa i wniosek o wypłatę szkody z OC

Niezależnie od postępowania karnego, należało bezzwłocznie ustalić podmiot, który mógłby ponosić odpowiedzialność za to zdarzenie. Stało się to na terenie konkretnego nadleśnictwa i to właśnie tam skierowaliśmy swoje pismo o udzielenie informacji, czy nadleśnictwo to posiada ubezpieczenie OC i w jakim towarzystwie. Gdy tylko otrzymaliśmy numer polisy i dane ubezpieczyciela – natychmiast złożyliśmy pismo o odszkodowanie, przedstawiając szczegóły sprawy.

Trudny powrót do zdrowia – jakie mogą być konsekwencje wypadku?

Tymczasem pan Piotr przeżywał swoją życiową epopeję. Kolejne wizyty u kolejnych lekarzy i powolne dochodzenie do zdrowia. Na szczęście dla niego rokowania powrotu do zdrowia były korzystne. Nie zmienia to faktu, że kilka miesięcy po wypadku zaczęły się bóle, utraty pamięci. Trzeba było wyrwać aż 9 zębów. Umówić się na wizytę do logopedy. Odwiedzać placówki medyczne i szpitale między województwami lubelskim i małopolskim. To wszystko kosztowało nerwy, czas i … pieniądze.

Ścieżka z ubezpieczycielami to tylko jedna strona medalu

Na szczęście sprawa z ubezpieczycielami poszła pomyślnie. Piszemy „z ubezpieczycielami”, ponieważ oprócz ubezpieczenia OC nadleśnictwa, z którego należało zlikwidować szkodę, poszkodowany pierwsze pieniądze otrzymał od swojego ubezpieczyciela, u którego był ubezpieczony z tytułu NNW. Ta kwota pozwoliła zaspokoić najpilniejsze potrzeby – lekarstw, przejazdów, noclegów w innych miastach, gdzie trzeba było się leczyć.

Również pierwsza decyzja ubezpieczyciela nadleśnictwa napawała optymizmem. Ponad 50 tys. zadośćuczynienia za doznaną krzywdę oraz odszkodowania za szkody rzeczowe faktycznie łagodziła nieco ból wypadku i dawała nadzieję na dalsze wypłaty w miarę rosnących kosztów leczenia i ujawniania się kolejnych dolegliwości.

Odpowiedzialność cywilna i karna, choć odrębne, są ze sobą powiązane

Mamy jednak świadomość, że nie bez znaczenia dla decyzji ubezpieczyciela nadleśnictwa był fakt, że w tle toczyło się postępowanie karne prowadzone przez policję i prokuraturę. Procesowe przesądzenie odpowiedzialności reprezentanta nadleśnictwa grało olbrzymią rolę. Także dlatego, że gdyby doszło do procesu przed sądem, w jego trakcie mogłyby wyjść na jaw i zostać wyjaśnione wszystkie okoliczności zdarzenia. Łącznie z opinią biegłego dendrologa, który wyjaśniłby, dlaczego w bezwietrzny, ciepły, wrześniowy dzień, stojące przy drodze drzewo runęło na przejeżdżające auto. Czy doszło do zaniedbania? A jeśli tak – po czyjej stronie?

Umorzenie dochodzenia – bezkarność zachęca do naruszeń

Dlatego takim ciosem dla naszego klienta było wydane przez policję i zatwierdzone przez prokuratora postanowienie o umorzeniu dochodzenia. Teoretycznie nas również nie powinno ono dziwić, bo sytuacje, w których ustala się odpowiedzialnego za upadek drzewa, a jeszcze aby sprawca naprawdę odpowiedział za zaniedbanie, należą do rzadkości. Efektem takich ograniczeń jest to, że nie bierze się na poważnie kwestii należytego bezpieczeństwa osób korzystających z lasu. Sytuacje, gdzie nie ma winnych, nie ma kary, zachęcają do dalszych naruszeń. A te w Polsce mają już wymiar społeczny. I tu odkrywamy sedno problemu, którego dotyczy ta historia.

Zażalenie na umorzenie – środek prawny niczym oręż w walce

Na szczęście w naszym zespole mamy doświadczonych, merytorycznych adwokatów, którzy natychmiast wiedzą, jak postępować w takiej procedurze. I wiedzą, że liczy się czas. Gdy tylko otrzymaliśmy postanowienie o umorzeniu dochodzenia, natychmiast zostało złożone zażalenie na to postanowienie.

Wśród najważniejszych argumentów podniesionych w tym zażaleniu były m.in.:

  • nieprawidłowa kwalifikacja prawna czynu (która doprowadziła do umorzenia z powodu nieustalenia czynu niedozwolonego - ponieważ nie było bezpośredniego sprawcy wypadku);
  • niewyjaśnienie wszystkich okoliczności sprawy, a w szczególności brak powołania niezbędnych dowodów - dokumentacji zdjęciowej, dokumentacji medycznej, opinii biegłego dendrologa;
  • błąd w ustaleniach faktycznych, który polegał na uznaniu, że brak jest danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia przestępstwa; tymczasem danych było aż za dużo - trzeba tylko było wiedzieć, które to dane.

Do naszego zażalenia dołączyliśmy wszystkie niezbędne dowody. Wrażenie robiły zwłaszcza zdjęcia – zdewastowanego samochodu i pacjenta, który doznał tak licznych obrażeń. Jak można było uznać, że nikt nie ponosi za to winy?

Prokurator przyznaje nam rację – sprawa karna toczy się dalej

Mocne dowody i prawidłowa argumentacja sprawiły, że miesiąc po złożeniu zażalenia prokurator pochylił się nad tą sprawą i przyznał nam rację. Uchylił postanowienie o umorzeniu dochodzenia i zlecił policji jego kontynuowanie. Tym razem funkcjonariusze podeszli do sprawy jak należy. Powołano dwóch biegłych – jeden z nich składał opinię odnośnie charakteru obrażeń ciała poszkodowanego, a drugi – na temat stanu drzewa, które spadło na przejeżdżający samochód oraz okoliczności tego zdarzenia.

Akt oskarżenia w końcu trafia do sądu i… kolejne zagrożenie sprawy

W czerwcu odczuliśmy ulgę. Otrzymaliśmy z sądu rejonowego zawiadomienie o przesłaniu aktu oskarżenia. W nim wskazana była z imienia i nazwiska osoba, która została oskarżona i potencjalnie mogła ponosić odpowiedzialność za ten wypadek. Był to przedstawiciel nadleśnictwa.

Dwa miesiące po otrzymaniu informacji o akcie oskarżenia – kolejne zagrożenie sprawy. Sąd rozważa umorzenie postępowania karnego. Znów musieliśmy zareagować. Dzięki temu, że cały czas trzymaliśmy rękę na pulsie, byliśmy obecni w procesie i na posiedzeniu – sąd odmówił umorzenia postępowania w sprawie. Droga do pełnego, sprawiedliwego procesu została otwarta.

Sprawa karna w toku, czekamy na wyrok

W chwili pisania tego artykułu w sprawie karnej wywołanej wniesieniem aktu oskarżenia, wciąż toczą się czynności. Na rozprawie w listopadzie przesłuchano oskarżonego, pokrzywdzonego i kilku świadków. Współpracujący z naszą kancelarią adwokat przystąpił do sprawy w charakterze oskarżyciela posiłkowego, co dało mu skuteczne narzędzie reprezentacji naszego klienta w procesie.

Nie możemy przewidzieć, jak zakończy się ta sprawa i czy oskarżony zostanie ostatecznie skazany i jaka kara zostanie orzeczona. Nie wiemy, jak potoczy się sprawa w drugiej instancji, jeśli któraś ze stron wniesie apelację. Jednak wydaje się, że dziś, nie rozstrzygnięcie jest najważniejsze, ale to, że w ogóle doszło do takiego procesu. Dlaczego?

Proces karny nie tylko ma karać, ale też zapobiegać

Nie jest tajemnicą, że w Polsce bardzo trudno prowadzi się sprawy, w których nie ma bezpośrednich sprawców zdarzenia. Choć Sąd Najwyższy wypowiedział się, że nie zawsze za wypadek odpowiada bezpośredni sprawca. Należy też zawsze rozważyć kwestię podmiotów i służb odpowiedzialnych za utrzymanie bezpiecznych warunków na i przy drodze. Takim podmiotem w tej sprawie było nadleśnictwo.

Umarzanie spraw w takich sprawach to jasny sygnał dla poszkodowanych – i tak nic z tym nie zrobicie. Oraz jeszcze jaśniejszy sygnał dla osób odpowiedzialnych za zapewnienie bezpieczeństwa na drogach – nic wam nie grozi, bo i tak nie da się tego udowodnić. Możecie dalej zaniedbywać swoje obowiązki. I wcale nie jest trudno uwierzyć, że faktycznie w kolejnych nadleśnictwach te obowiązki są zaniedbywane.

Nawet w trudnej sprawie można i warto działać

Tymczasem historia naszego klienta, pana Piotra, to żywy dowód na to, że jednak nawet w tak trudnych sprawach da się coś zrobić. Wszak drzewo nie przewróciło się na samochód z powodów siły wyższej, huraganu, okoliczności przyrody, na które nikt nie miał wpływu. Wręcz przeciwnie. Stało się to w ciepły, wrześniowy, słoneczny i bezwietrzny dzień. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że nim doszło do procesu, natychmiast przeprowadzono wycinkę zdrowych drzew w pasie drogi, na której doszło do zdarzenia. Co zatem w dniu wypadku robiło tam stare drzewo, które się przewróciło? Jakie procedury zawiodły? Czyje decyzje lub ich brak?

Ta sprawa jest jak wiadomość w butelce do poszkodowanych i agentów – nie odpuszczajcie takich spraw. Działajcie sprawnie i kierujcie pisma do adwokatów i kancelarii prawnych. Oni wiedzą, jak dalej postępować i co z tym zrobić. Tylko trzeba pamiętać, że tu liczy się czas! Upływ procesowych terminów może na zawsze zamknąć drogę do sprawiedliwości. Trzeba działać sprawnie i szybko. Ale jednocześnie mieć przekonanie, że o sprawiedliwość warto zawalczyć. Nie tylko dla siebie, ale także dla kolejnych potencjalnych ofiar cudzych zaniedbań.

Drzewo w lesie spadło na samochód? Zgłoś się do naszej kancelarii prawnej Solace

Jesteś osobą poszkodowaną w takiej lub podobnej sprawie? Znasz kogoś takiego? W kancelarii prawnej Solace od kilkunastu lat pomagamy klientom w uzyskiwaniu odszkodowań za szkody na osobie. Mamy w tym naprawdę duże doświadczenie i współpracujemy z doświadczonymi adwokatami.

Dlatego w sprawie o odszkodowanie nie zwlekaj! Skontaktuj się z nami już dziś.

Dowiedz się więcej:

Nie masz pewności, do kogo zgłosić się po odszkodowanie? Skorzystaj z pomocy kancelarii!

📞 690 690 680
✉️ kontakt@solace.pl

    Jesteś poszkodowany?

    Sprawdź za darmo, jaka kwota Ci się należy!

    Twoje dane są szyfrowane

    Skontaktuj się
    z nami i rozpocznijmy współpracę

    Skontaktuj się