Baza wiedzy

Wieloetapowa likwidacja szkody – dlaczego ubezpieczyciel wypłaca „po kawałku” i jak sobie z tym radzić?

Prawniczka Joanna Szymanowska | 30.11.2025

wieloetapowa likwidacja szkód

Zgłaszasz szkodę ubezpieczycielowi. Otrzymujesz tylko część należnych Ci pieniędzy. Interweniujesz – podsyłasz rachunki, przedstawiasz argumenty i na Twoje konto wpływa kolejna kwota. To jednak wciąż za mało. Wskazujesz ubezpieczycielowi niedopatrzenia w jego kosztorysie. Przynosi to efekt w postaci kolejnej wypłaty. Zastanawiasz się: czy to normalne? A może ubezpieczyciel próbuje mnie po prostu zmęczyć? Wieloetapowe likwidacja szkody to częsty scenariusz w sporze z ubezpieczycielem. I jednocześnie jest to właśnie ta sytuacja, w której szybkie skorzystanie ze wsparcia kancelarii może być szczególnie ważne.

Czym jest wieloetapowa likwidacja szkody?

W przepisach nie znajdziesz takiego pojęcia jak „wieloetapowa likwidacja szkody”. A to dlatego, że ubezpieczyciel powinien w ciągu 30 dni wypłacić Ci całą kwotę odszkodowania. Ewentualnie, jeśli pojawią się trudności z dokonaniem w tym czasie szczegółowych ustaleń, na Twoje konto powinna wpłynąć kwota bezsporna, a pozostała suma – jak tylko ubezpieczyciel otrzyma wszystkie potrzebne mu informacje.

W praktyce bywa z tym jednak różnie. A gdy ubezpieczyciel wypłaca odszkodowanie „w częściach” (czasami w odstępie tygodni, czasami nawet miesięcy), poszkodowany może być bardzo sfrustrowany całą sytuacją. Nie wie, ile jeszcze będzie musiał czekać. Z kolei upominanie się o każdą kolejną wypłatę to dodatkowa korespondencja z ubezpieczycielem i dodatkowy czas, który upływa od danego zdarzenia (np. pożaru) do finalnego naprawienia szkód.

Taka sytuacja miała miejsce m.in. w jednej ze spraw opisanych przez nas w Bazie Wiedzy w ramach case study. Ubezpieczyciel przez miesiąc zwlekał z wypłatą odszkodowania za pożar dachu. Czekanie było bardzo stresujące dla właścicielki domu. Musiała zapłacić pierwsze zaliczki ekipie remontowej, a nie miała wysokich oszczędności. Szybka wypłata odszkodowania miała więc dla niej ogromne znaczenie. Na tym jednak trudności się nie skończyły. Wieloetapowa likwidacja szkód trwała przez rok. W tym czasie w imieniu poszkodowanej przedstawialiśmy ubezpieczycielowi kolejne dowody i pilnowaliśmy, by ten cyklicznie wypłacał kolejne kwoty odszkodowania. Pełną należną jej kwotę kobieta otrzymała w sumie po około roku od pożaru.

Kiedy wieloetapowa likwidacja szkód jest uzasadniona?

Nie każda wieloetapowa likwidacja to próba uniknięcia wypłaty i „zmęczenia” poszkodowanego. Są sytuacje, w których rozbicie odszkodowania na części jest uzasadnione:

  • Szkody ujawniają się stopniowo np. po kolizji auto wydawało się sprawne, ale po tygodniu mechanik odkrywa uszkodzenia elementów zawieszenia czy elektroniki, których nie widać na pierwszy rzut oka.
  • Potrzebna jest dodatkowa ekspertyza np. rzeczoznawca musi sprawdzić, czy pęknięcia w ścianie wynikają ze szkody objętej polisą, czy z wcześniejszych wad budowlanych.
  • Naprawy trwają etapami np. mieszkanie po zalaniu wymaga osuszenia, a dopiero po przeprowadzeniu tego procesu można ocenić pełen zakres szkód na tynkach i instalacji, a tym samym – ustalić finalną wysokość odszkodowania.
  • Kosztorys wymaga weryfikacji w trakcie prac po przystąpieniu do napraw okazuje się, że koszty zakupu materiałów albo wynagrodzenia dla fachowców są wyższe, niż te ustalone przez ubezpieczyciela. W takiej sytuacji poszkodowany może ubiegać się o dopłatę brakującej kwoty.

To są sytuacje, w których zwykła wypłata jednorazowa po prostu nie jest możliwa – nikt nie wie jeszcze, jaka będzie ostateczna kwota szkody.

Wtedy więc siłą rzeczy na bieżąco musisz zgłaszać kolejne poniesione szkody ubezpieczycielowi, by ten mógł wypłacić Ci odpowiednią sumę. Czasami ten proces będziesz powtarzać kilkukrotnie, by doprowadzić do stanu, w którym wszystkie prace zostały wykonane, a ich koszty pokrył ubezpieczyciel.

 

Potrzebujesz pomocy w podobnej sprawie? Chcesz otrzymać pełną kwotę odszkodowania? Skorzystaj z pomocy kancelarii!

📞 690 690 680
✉️ kontakt@solace.pl

Wieloetapowa likwidacja szkody jako praktyka ubezpieczyciela

Wypłacanie odszkodowania „na raty” często wynika także z taktyki ubezpieczyciela powiązanej z próbami zaniżenia odszkodowania.

Przykład: Twoje mieszkanie zostało zalane. Ubezpieczyciel w pierwszej decyzji przyznaje Ci konkretną kwotę bezsporną, która wpływa na Twoje konto. W odpowiedzi na tę decyzję wykazujesz, że pominął niektóre szkody. Ubezpieczyciel uwzględnia część z nich i przekazuje Ci kolejną sumę. Twierdzi, że potrzebuje jeszcze dodatkowych dokumentów, by uwzględnić pozostałe szkody. Dosyłasz więc dokument, ubezpieczyciel twierdzi, że wycena jest zawyżona i przesyła niższą kwotę. Ty po raz kolejny interweniujesz.

Można zmęczyć się już od samego czytania takiego scenariusza. Mało poszkodowanych ma na tyle samozaparcia i wiedzy, by dążyć do uzyskania pełnej kwoty na własną rękę. Tym bardziej, że często o odpowiedź na kolejne pismo trzeba się wielokrotnie upominać. Cały proces jest więc niezwykle żmudny. To właśnie moment, w którym nie można się poddać. Jeśli nie chcesz walczyć na własną rękę, zaangażuj w sprawę doświadczoną kancelarię.

Jak wygląda wieloetapowa likwidacja w praktyce – przykłady z naszych spraw

Wieloletnie doświadczenie w sporach z ubezpieczycielami pokazuje nam dwa scenariusze wieloetapowych likwidacji: te uzasadnione specyfiką szkody i te, które są przejawem strategii minimalnych wypłat.

Sprawa pożaru klubu – gdy dodatkowe szkody ujawniają się w trakcie naprawy

W jednej z prowadzonych przez nas spraw reprezentowaliśmy właścicielkę klubu, w którym wybuchł pożar. Ubezpieczyciel początkowo zaniżył odszkodowanie i konieczne było złożenie reklamacji.  Po uzyskaniu pierwszych wypłat okazało się, że zakres szkód jest większy, niż pierwotnie zakładał ubezpieczyciel. Podczas oględzin ustalił, że wykładziny po pożarze wystarczy profesjonalnie wyczyścić. Finalnie jednak nie nadawały się one do użytku i wymagały całkowitej wymiany. Konieczna była też wymiana niektórych elementów konstrukcyjnych, które pierwotnie miały jedynie zostać naprawione. W imieniu naszej klientki zgłosiliśmy ten fakt ubezpieczycielowi i kobieta otrzymała należne jej dopłaty do odszkodowania za pożar klubu.

Sprawa zalania zabytkowych aut i „skapywanie odszkodowania" przez wiele długich miesięcy

Reprezentowaliśmy klienta, którego zabytkowe auta ucierpiały w wyniku zalania. Ubezpieczyciel pierwotnie ponad 6-krotnie zaniżył kwotę odszkodowania. Musieliśmy sporządzić reklamację i wezwanie do zapłaty, przedstawić argumenty i dowody, z których jasno wynikało, że kosztorys ubezpieczyciela rozmija się z rzeczywistością. Ubezpieczyciel grał jednak na czas – przekazał sprawę do zewnętrznego eksperta. Rozpoczął się maraton składania ponagleń. TU wypacało kolejne kwoty „po kawałku” . W artykule o odszkodowaniu za zalanie zabytkowych aut nazywamy ten proces „skapywaniem odszkodowania”, bo rzeczywiście przypominał domaganie się kropla po kropli całej należnej kwoty.

W każdej tego rodzaju sytuacji ogromne znaczenie ma proaktywna postawa poszkodowanego. Wieloetapowa likwidacja szkód wymaga, by to poszkodowany trzymał rękę na pulsie. Każda nowa szkoda, każdy rachunek, każda ekspertyza – to wszystko musi trafić do ubezpieczyciela, by ten rzeczywiście wypłacił wszystkie należne pieniądze. Już nie wspominając o tym, że czasami dodatkowo trzeba jeszcze wysyłać ponaglenia, a nawet grozić zaangażowaniem w sprawę Rzecznika Finansowego, jeśli ubezpieczyciel nadal będzie zwlekał z pełną wypłatą.

Kiedy i jak interweniować, gdy ubezpieczyciel próbuje „grać na czas?”

Im dłużej trwa likwidacja szkody, tym większe ryzyko, że stracisz pieniądze lub nerwy. Doskonale obrazują to dwa wyżej opisane przykłady:

  • właścicielka domu, w którym spalił się dach, nie miała pieniędzy, by zapłacić zaliczki. Potrzebowała do tego odszkodowania, dlatego im dłużej ubezpieczyciel milczał, tym dłużej też kobieta odwlekała rozpoczęcie remontu.
  •  właścicielka klubu, w którym miał miejsce pożar, na czas remontu musiała zamknąć lokal. A to oznaczało, że dłuższe czekanie na zakończenie prac przekładało się na kolejne dni bez zarobku. Szybkość uzyskania pełnej kwoty odszkodowania miała więc dla niej ogromne znaczenie.

Co możesz więc zrobić, gdy to Ty znajdziesz się w analogicznej sytuacji?

  • Jak najszybciej skorzystaj z pomocy doświadczonej kancelarii odszkodowawczej Wieloetapowa likwidacja szkody nie zawsze wymaga pomocy prawnika. Ale na pewno takie profesjonalne wsparcie stanowi duże ułatwienie. Kancelaria zweryfikuje, czy ubezpieczyciel ma podstawy, by przeciągać postępowanie. Jeśli nie – będzie interweniować. Pozostanie też w stałym kontakcie z pracownikami TU. To nie na Twojej głowie będą więc ciągłe telefony, maile i pilnowanie, by ubezpieczyciel odpowiedział jak najszybciej. Poza tym kancelaria upewni się, że zgłaszasz wszystkie poniesione szkody i przedstawiasz dowody, których ubezpieczyciel nie będzie w stanie podważyć.
  • Zgłaszaj szkody na bieżąco Nie czekaj, tylko od razu przedstawiaj kolejne dowody i ekspertyzy. Dzięki temu znacznie szybciej otrzymasz kolejne potrzebne kwoty. Jeśli reagujesz na bieżąco, nie ryzykujesz też, że dowody, takie jak np. faktury za wykonane prace, gdzieś się zawieruszą i nie zdołasz ich znaleźć. A ostatnie, czego potrzebujesz, to zbędne nerwy związane z gorączkowym poszukiwaniem dowodów i trudności z rekonstrukcją kosztów.
  • Interweniuj, jeśli ubezpieczyciel nie odpowiada Z naszego doświadczenia wynika, że kontakt z ubezpieczycielem bywa naprawdę utrudniony. Wysyłasz potrzebne pisma, a potem tygodniami czekasz na odpowiedź. Upominasz się i w odpowiedzi otrzymujesz informację, że w ciągu 7 dni na pewno dostaniesz jasne stanowisko TU. Potem tydzień mija i nic się nie dzieje. Jeśli takie scenariusz spotka też Ciebie, regularnie kontaktuj się z ubezpieczycielem i nie poddawaj się w walce o pieniądze. Masz do nich przecież pełne prawo. A jeśli ten proces jest dla Ciebie męczący i czasochłonny – zaangażuj w sprawę kancelarię, by to ona kontaktowała się z ubezpieczycielem w Twoim imieniu.

W Solace możemy Ci pomóc, tak jak pomogliśmy już wielu osobom takim jak Ty. Skontaktuj się z nami już teraz i maksymalnie skróć czas czekania na pełne należne Ci odszkodowanie.

    Jesteś poszkodowany?

    Sprawdź za darmo, jaka kwota Ci się należy!

    Zobacz inne wpisy, które mogą Cię zainteresować:

    kwota bezsporna

    Baza wiedzy

    Czym jest kwota bezsporna i jakie ma znaczenie w kontekście odszkodowania?

    Zniszczony dach, zalane mieszkanie, spalone wyposażenie – a ubezpieczyciel proponuje kwotę, która nie pokryje nawet połowy kosztów remontu. Nie masz pieniędzy, żeby zacząć naprawę. Myślisz, że musisz albo zaakceptować zaniżoną ofertę, albo czekać miesiącami na rozstrzygnięcie sporu. Ale jest trzecia droga: po tym, jak na Twoje konto wpłynie kwota bezsporna, możesz wykorzystać ją do pokrycia części kosztów napraw i jednocześnie walczyć o pełne odszkodowanie. Zaakceptowanie tych pieniędzy wcale nie odbierze Ci drogi do uzyskania większej kwoty od ubezpieczyciela.

    odszkodowanie za pożar klubu

    Baza wiedzy

    Pożar klubu i zaniżone odszkodowanie – pomogliśmy właścicielce lokalu odzyskać ponad 110 tysięcy złotych [case study]

    „Pani klub płonie” – z taką wiadomością do naszej klientki zadzwonił właściciel jednego z pobliskich lokalów. Gdy płomienie ustały, przyszedł czas, by ocenić skalę zniszczeń. Osmolone sufity, zniszczone instalacje, meble i okna wymagające wymiany – od razu było jasne, że szkody sięgają co najmniej kilkudziesięciu tysięcy złotych. Niestety ubezpieczyciel mocno zaniżył wysokość odszkodowania, a czas gonił. Im dłużej lokal pozostawał w remoncie, tym większe były straty. Wtedy nasza kancelaria włączyła się do sprawy, a interwencja przyniosła zamierzony efekt – kobieta szybko otrzymała wysokie odszkodowanie za pożar klubu.

    zaniżone odszkodowanie decyzja ubezpieczyciela

    Baza wiedzy

    Masz już decyzję dotyczącą ubezpieczenia nieruchomości? Na te elementy musisz zwrócić uwagę, by mieć pewność, że odszkodowanie nie jest zaniżone

    Dom pani Anny został zniszczony we wrześniowej powodzi. Wymagał wymiany podłóg, osuszania ścian, usunięcia grzybów i gruntownego remontu łazienki. Szacowany koszt? 60 tysięcy złotych. Tymczasem ubezpieczyciel w wydanej decyzji przyznał jej zaledwie 22 tysiące. Pan Jan pozornie miał więcej szczęścia. W ramach ubezpieczenia nieruchomości po pożarze otrzymał aż 30 tysięcy złotych. Na pierwszy rzut oka kalkulacje były prawidłowe. Dopiero podczas remontu okazało się, że rzeczywisty koszt to 45 tysięcy złotych, bo zakres szkód był większy. Co zrobić, by podobny scenariusz nie spotkał też Ciebie?

    Skontaktuj się
    z nami i rozpocznijmy współpracę

    Skontaktuj się