- Powódź spowodowała zniszczenia w całym domu, ale ubezpieczyciel chciał wypłacić zaledwie 75 tysięcy złotych
- Zakres szkód po powodzi okazał się większy, niż początkowo zakładano
- Walka o każdą pozycję i każdy dokument związany z powodzią
- Pełen sukces: uzyskaliśmy maksymalne odszkodowanie po powodzi dla naszych klientów
W tym wpisie:
Powódź zalała dom, niszcząc instalację elektryczną, sprzęt AGD, elewację i wyposażenie. Szkody opiewały na ogromną kwotę – ponad 204 000 złotych. Na szczęście właściciele mieli wykupioną polisę, dlatego zgłosili się do swojego ubezpieczyciela po odszkodowanie. Ten uznał, że adekwatną sumą będzie… 96 tysięcy złotych. Poszkodowani wiedzieli, że jest to zdecydowanie za mało. Postanowili walczyć o swoje prawa. Początkowo skorzystali z pomocy innej kancelarii, a podejmowane przez nią działania nie przynosiły zamierzonych efektów. Właściciele domu zakończyli więc współpracę i postanowili sięgnąć po wsparcie Solace. Dzięki konsekwentnym działaniom i prawidłowej dokumentacji szkód doprowadziliśmy do najlepszego możliwego zakończenia sprawy – ubezpieczyciel wypłacił maksymalne odszkodowanie po powodzi i to bez konieczności toczenia sporu w sądzie.
Powódź spowodowała zniszczenia w całym domu, ale ubezpieczyciel chciał wypłacić zaledwie 75 tysięcy złotych
Powódź sprawiła, że woda wdarła się do każdego zakamarka domu naszego klienta. Zalane zostały wszystkie pomieszczenia, podwórko, ganek, taras i elewacja. To zresztą częsty scenariusz przy tego rodzaju zdarzeniach. Zwykle żadne z pomieszczeń nie pozostaje nienaruszone, a szkody opiewają na setki tysięcy złotych.
Po opadnięciu wody przyszedł czas na pierwsze oględziny i ustalenie strat. Niestety rzeczoznawca ubezpieczyciela znacznie nie doszacował szkód. W efekcie TU uznało, że odszkodowanie po powodzi powinno wynieść zaledwie 75 tysięcy złotych.
Zakres szkód po powodzi okazał się większy, niż początkowo zakładano
W momencie, gdy ubezpieczyciel wydał pierwszą decyzję, prace remontowe dopiero się zaczynały. Z czasem okazało się, że zakres zniszczeń jest większy, niż początkowo sądził zarówno ubezpieczyciel, jak i właściciele zalanego domu.
To właśnie na tym etapie para zdecydowała się skorzystać z pomocy prawnej. Początkowo współpracowała z inną kancelarią. Nierzetelne prowadzenie sprawy doprowadziło jednak do wypowiedzenia umowy i skontaktowania się z Solace.
Dopilnowaliśmy, by ubezpieczyciel przeprowadził dodatkowe oględziny i ponownie ustalił wysokość odszkodowania. To częsta praktyka przy tak dużych szkodach. Tzw. wieloetapowa likwidacja szkody może okazać się konieczna, gdy niektóre zniszczenia lub konieczność poniesienia części wydatków ujawniają się dopiero z czasem. Tak było i w tym przypadku.
Do początkowo zgłoszonych szkód należało doliczyć koszty profesjonalnego osuszania domu (ponad 20 tysięcy złotych). Do tego doszły rachunki za prąd. Jego zużycie podczas pracy urządzeń osuszających było bowiem bardzo duże, a to przełożyło się na znacznie wyższe rachunki za energię elektryczną. Oznaczało to kolejne kilka tysięcy złotych do zapłaty w związku z powodzią.
Dodatkowo elektryk po dokładnych oględzinach stwierdził, że trzeba wymienić praktycznie całą instalację elektryczną w domu – we wszystkich pomieszczeniach poza jednym. Początkowa wycena rzeczoznawcy ubezpieczyciela nie zakładała takiego scenariusza. Okazało się również, że nie da się odratować części podłogi, elewacji oraz ogrzewania podłogowego.
Po zleceniu dodatkowych oględzin proces uzyskania odszkodowania od ubezpieczyciela nie przebiegał jednak bezproblemowo. Pojawiły się kolejne trudności.
Walka o każdą pozycję i każdy dokument związany z powodzią
Po dodatkowych oględzinach ubezpieczyciel przyznał wyższą kwotę – nieco ponad 96 tysięcy złotych (wraz z wcześniejszą wypłatą). Wciąż jednak była ona niewspółmierna do rzeczywiście poniesionych szkód. Tymczasem bezsporny koszt prac remontowych w uszkodzonym budynku – co wynikało z kosztorysu – wynosił ponad 204 tysiące złotych. Kwotę te ustaliliśmy na podstawie zgromadzonych dokumentów. Instruowaliśmy właścicieli domu, jakich dowodów potrzebujemy do skutecznego dochodzenia odszkodowania.
Klient wykonał zdjęcia dokumentujące pęknięcia elewacji. Przedstawił też fakturę z osuszania oraz faktury za meble i AGD, którymi jeszcze dysponował. Co równie ważne – konsekwentnie zbierał faktury za wszystko, co kupował na bieżąco w ramach prac remontowych.
Dzięki temu mogliśmy skonfrontować rzeczywiste koszty z wyceną sporządzoną przez rzeczoznawcę ubezpieczyciela. Początkowo było to jednak dużym wyzwaniem, bo ubezpieczyciel nie dostarczał nam potrzebnych dokumentów. Mimo kilkukrotnych wezwań cały czas wysyłał protokół wyłącznie z pierwszych oględzin.
Dalsze kontakty z TU również przypominały ciągłe odbijanie piłeczki między Solace a ubezpieczycielem. Gdy po konsekwentnym upominaniu się wreszcie dostaliśmy potrzebne dokumenty, złożyliśmy reklamację. W odpowiedzi ubezpieczyciel przyznał nieco większą kwotę odszkodowania – wciąż zdecydowanie za małą. Po raz kolejny interweniowaliśmy, a ubezpieczyciel znów odpowiedział niewielkim podwyższenie kwoty. To wymagało kolejnej interwencji z naszej strony.
Pełen sukces: uzyskaliśmy maksymalne odszkodowanie po powodzi dla naszych klientów
Właściciele domu zniszczonego przez powódź nie mogli wprawdzie otrzymać kwoty pokrywającej wszystkie koszty napraw. Suma ubezpieczenia w ich polisie wynosiła 160 tysięcy złotych. To była więc maksymalna kwota, którą w ramach odszkodowania mógł wypłacić ubezpieczyciel.
Towarzystwo ubezpieczeniowe zdecydowanie nie ułatwiało tego zadania. Po złożeniu reklamacji znów podwyższyło przyznane odszkodowanie, z niewiadomego powodu nie odnosząc się do niektórych zgłoszonych szkód i usuwając je z kosztorysu. Szybko zareagowaliśmy na to zaniedbanie.
Nasze działania przyniosły efekty. Bez konieczności wnoszenia pozwu czy prowadzenia negocjacji ugodowych poszkodowani otrzymali maksymalne odszkodowanie po powodzi domu, czyli 160 000 złotych.
Podsumujmy rezultaty naszych działań:
- Pierwotna decyzja ubezpieczyciela: 96 000 zł,
- Kwota po wszystkich naszych interwencjach: 160 000 zł (pełna suma ubezpieczeniowa),
- Dodatkowe środki, które w sumie klienci uzyskali dzięki naszej pomocy: 64 000 zł,
- Efekt: na konto właścicieli domu wpłynęła możliwie najwyższa kwota przewidziana w polisie.
Ta sprawa to kolejny dowód na to, że warto walczyć o swoje prawa, nawet gdy ubezpieczyciel wielokrotnie odmawia lub zaniża wypłatę odszkodowania. Doskonale obrazuje też, że TU nie ułatwia tego zadania, ale gdy masz po swojej stronie doświadczoną kancelarię, jest to znacznie prostsze. Wtedy to prawnicy weryfikują kosztorysy, zgłaszają dodatkowe szkody i pozostają w kontakcie z ubezpieczycielem.
