- Czym są szkody następcze – i dlaczego ubezpieczyciele czasem o nich „zapominają"?
- Dlaczego ubezpieczyciele nie zawsze wypłacają odszkodowanie za szkody następcze?
- Jak rozpoznać, że to szkoda następcza, a nie niezależny problem?
- Szkody następcze po pożarze, zalaniu lub powodzi a niepowiększanie zakresu szkód – jaka jest między nimi zależność?
- Jak walczyć z odmową uznania szkód następczych?
- Jak zwiększyć swoje szanse na otrzymanie odszkodowania za szkody następcze?
W tym wpisie:
Jakie szkody może powodować pożar, powódź lub zalanie? Przy odpowiedzi na to pytanie wiele osób zapomina o pewnych elementach. Bo co z pleśnią pojawiającą się na ścianach po akcji gaśniczej? Albo co gdy w trakcie remontu okaże się, że woda uszkodziła nie tylko ściany czy podłogę, ale też instalację elektryczną albo konstrukcję budynku? Czy ubezpieczenie obejmuje także tego rodzaju szkody? W większości przypadków odpowiedź brzmi „tak”. Musisz jednak jeszcze wiedzieć, jak udowodnić, że rzeczywiście są to szkody następcze po pożarze, powodzi lub zalaniu. I jakie kroki podjąć, by nie stracić prawa do pełnego odszkodowania.
Czym są szkody następcze – i dlaczego ubezpieczyciele czasem o nich „zapominają”?
Szkody następcze (zwane też wtórnymi czy pośrednimi) to uszkodzenia, które nie powstały bezpośrednio w momencie zdarzenia, takiego jak pożar czy powódź, a jednocześnie są jego normalną konsekwencją.
Pojawiają się dopiero po kilku dniach, a czasem miesiącach. Potrzeba przecież czasu, żeby wilgoć przeniknęła w głąb ścian, sadze skorodowały metal albo by tynk pękł pod wpływem osuszania. Nie zmienia to jednak faktu, że szkody te są następstwem pierwotnego zdarzenia, na wypadek którego masz wykupioną polisę.
Dlaczego ubezpieczyciele nie zawsze wypłacają odszkodowanie za szkody następcze?
- Bo poszkodowani nie wiedzą, że takie szkody również mogą zgłaszać
Wielu poszkodowanych nie ma pełnej świadomości swoich praw. W efekcie osoby działające na własną rękę często nie zgłaszają ubezpieczycielowi wszystkich zniszczeń, które powinna pokryć polisa. A TU z pewnością nie będzie się upewniał, czy poszkodowany o niczym nie zapomniał. Samemu trzeba zadbać o swoje interesy.
- Bo w ten sposób mniej tracą
Dodatkowe pieniądze do wypłaty to większe straty dla ubezpieczyciela. Czasem więc nie uwzględnia niektórych szkód i twierdzi, że „nie są objęte polisą” albo że nie wynikają bezpośrednio z danego zdarzenia. W takiej sytuacji właściciel ubezpieczonego domu lub mieszkania może walczyć o swoje prawa. Wiele jednak zyska, robiąc to z pomocą kancelarii. Prawnicy będą umieli zweryfikować warunki OWU i ustalą, czy twierdzenia ubezpieczyciela są zgodne z prawdą. W razie potrzeby pomogą też wykazać, że szkody następcze pojawiły się pomimo działań zapobiegawczych (nie wynikają z Twoich zaniedbań).
- Bo nie są pewni, czy rzeczywiście jest to szkoda następcza
Nie zawsze odmowa wypłaty części odszkodowania to efekt manipulacji i złej wolu ubezpieczyciela. Szkody następcze wymagają dodatkowych ekspertyz, są trudniejsze do wyceny, a ich związek przyczynowy ze zdarzeniem można próbować zakwestionować. I tu znów wiele zależy od prawidłowego przygotowania się przez poszkodowanego – zgromadzenia konkretnych dowodów i przedstawienia ich ubezpieczycielowi tak, by w tym zakresie nie było wątpliwości.
Jak rozpoznać, że to szkoda następcza, a nie niezależny problem?
Żeby otrzymać odszkodowanie obejmujące szkody następcze po pożarze, powodzi lub zalaniu, musisz wykazać związek przyczynowy między pierwotnym zdarzeniem a nowym uszkodzeniem. A mówiąc prościej: musisz udowodnić, że pleśń/pęknięcia/korozja są bezpośrednim skutkiem zalania/pożaru, a nie wynikają z czegoś innego (np. z Twoich zaniedbań, którym bliżej przyjrzymy się przy okazji wątku niepowiększania zakresu szkód).
Za faktem, że masz do czynienia ze szkodą następczą przemawia m.in. fakt, że:
- Uszkodzenie znajduje się w tym samym miejscu lub bezpośrednim sąsiedztwie miejsca pierwotnej szkody,
- Pojawia się w logicznym czasie po zdarzeniu (nie po roku, ale w ciągu tygodni/miesięcy),
- Jest charakterystyczne dla danego typu szkody (wilgoć → pleśń, sadze → korozja),
- Nie było go przed zdarzeniem (masz dokumentację sprzed szkody potwierdzającą stan lokalu).
Szkody następcze po pożarze, zalaniu lub powodzi a niepowiększanie zakresu szkód – jaka jest między nimi zależność?
Ubezpieczyciel może odmówić pokrycia szkody następczej jeszcze z jednego powodu – uzna, że jest to wynik Twojego zaniedbania i niespełnienia obowiązku niepowiększania szkód.
Właśnie dlatego musisz znać swoje obowiązki i wiedzieć, jak zachować się po całym zdarzeniu – tak by z jednej strony nie niszczyć dowodów na wysokość należnego odszkodowania, a jednocześnie nie powiększać szkód. W tym zakresie sprawę znacznie ułatwia korzystanie od początku ze wsparcia kancelarii – najlepiej od momentu zgłoszenia szkody.
Doświadczeni prawnicy wyjaśnią Ci ewentualne wątpliwości, powiedzą, co musisz zrobić, a od czego się powstrzymać i jakie dowody zbierać. A właściwa dokumentacja to Twoja najlepsza broń w sporze z ubezpieczycielem. Bez niej trudno będzie udowodnić, że nowo odkryte uszkodzenie wynika z tego samego zdarzenia, za które ubezpieczyciel już częściowo zapłacił.
Jak walczyć z odmową uznania szkód następczych?
Ubezpieczyciel odmówił pokrycia pleśni/pęknięć/korozji? Nie zgadzasz się z jego decyzją? W takim razie musisz podjąć kilka kroków.
Sprawdź uzasadnienie odmowy
Ubezpieczyciel musi podać konkretny powód odmowy. Nie zawsze jego argumenty będą racjonalne – ale to znacznie łatwiej zweryfikujesz z pomocą kancelarii. Czasami argumenty ubezpieczyciela są całkowicie absurdalne. Tak było m.in. w sprawie odszkodowania za zalanie mieszkania czy pożaru lokalu. Wprawdzie przypadki te nie dotyczyły szkód następczych. Doskonale obrazują jednak sposób działania ubezpieczyciela i to, jak wiele jest w stanie zrobić, by uniknąć zapłaty jakiegokolwiek odszkodowania.
Przygotuj kontrargumenty i dowody
Dla każdego z twierdzeń ubezpieczyciela musisz przygotować kontrargument i dowody – np. gdy ubezpieczyciel twierdzi, że szkoda następcza nie jest objęta polisą, trzeba powołać się na warunki OWU. A gdy uznaje, że wynika z Twojego zaniedbania – przedstawić dowody na właściwe działanie.
Złóż reklamację (odwołanie od decyzji)
Sporządź pisemną reklamację z opisem zdarzeń i dokumentami, takimi jak fotografie, opinie ekspertów, faktury za naprawy lub osuszanie.
Zaangażuj w sprawę Rzecznika Finansowego
Jeśli reklamacja nie przyniosła skutku – złóż wniosek do Rzecznika Finansowego. To bezpłatna instytucja, która pomoże Ci w sporze z ubezpieczycielem.
Skorzystaj z pomocy doświadczonej kancelarii
Skonsultuj się z prawnikiem specjalizującym się w sporach ubezpieczeniowych. Czasem samo pojawienie się pełnomocnika wystarcza, żeby ubezpieczyciel zmienił zdanie. Z tego powodu najlepiej zadbać o zaangażowanie w sprawę jak najszybciej.
Jak zwiększyć swoje szanse na otrzymanie odszkodowania za szkody następcze?
Szkody następcze po pożarze, powodzi lub zalaniu to nie „dodatek” do odszkodowania – to normalna część szkody, którą ubezpieczyciel powinien pokryć. Ale żeby tak się stało, musisz zadbać o swoje interesy.
- Dokumentuj stan nieruchomości od pierwszego dnia
Już w momencie zgłaszania szkody zrób jak najdokładniejszą dokumentację zdjęciową. Sfotografuj miejsce szkody z różnych perspektyw, sąsiednie pomieszczenia (mogą ujawnić się w nich problemy w przyszłości), liczniki wilgoci (jeśli masz dostęp do wilgotnościomierza) i każde widoczne uszkodzenie (nawet drobne).
- Dokumentuj każdą nową szkodę natychmiast po odkryciu
W momencie, gdy zauważysz pleśń, pęknięcie, korozję – od razu zrób zdjęcia z datą, sfotografuj kontekst (większą część pomieszczenia) i przede wszystkim każdą taką szkodę zgłaszaj ubezpieczycielowi od razu. Sytuacja, w której pierwotnie ani Ty, ani ubezpieczyciel nie jesteście świadomi pełnego zakresu szkód, nie należy do rzadkości. Taka wieloetapowa likwidacja szkód to częsty scenariusz przy pożarach, zalaniach czy wichurach.
- Jeśli to konieczne, zbierz opinie ekspertów
Jeśli ubezpieczyciel kwestionuje związek przyczynowy, przydatne mogą okazać się opinie np. niezależnego rzeczoznawcy lub elektryka (w przypadku uszkodzenia instalacji). Nie zawsze będzie to jednak potrzebne i najlepiej przed podjęciem decyzji skonsultować się z kancelarią, by nie narażać się na zbędny wydatek (możesz domagać się zwrotu kosztów takiej ekspertyzy tylko, jeśli wykażesz, że była konieczna do uzyskania pełnego odszkodowania od ubezpieczyciela)
